środa, 15 maja 2013

Joanna Olech / Edgar Bąk - Kto ty jesteś?




„Kto ty jesteś” Joanny Olech i Edgara Bąka to fantastyczny projekt przybliżający dzieciom pojęcie patriotyzmu w niezwykle prosty i nowoczesny sposób. Do niedawna modelem patriotyzmu powszechnie obowiązującym był ten z "Katechizmu polskiego dziecka" Bełzy. Jakby nie było, minęło ponad 100 lat i najwyższa już pora przestać myśleć o miłości do własnego kraju w kategoriach męczeńskiej śmierci.



Czym jest patriotyzm? W jaki sposób mogę wspierać swój kraj na co dzień i dlaczego akurat w taki, a nie inny sposób? „Kto ty jesteś” nie ogranicza się do podania gotowych odpowiedzi, ale prowokuje do zadawania kolejnych pytań. Książka zaprojektowana jest w taki sposób, że jest niemalże gotowym materiałem na warsztaty – zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych.


Bardzo współczesne podejście do wcale nie łatwego tematu wymagało nie mniej współczesnej, bardzo minimalistycznej oprawy graficznej. Plansze Edgara Bąka idealnie współgrają z hasłami Joanny Olech. Bardzo czytelne, ale nie dosłowne. Grafika w najlepszym wydaniu. Nie mogło być inaczej, wszakże to publikacja wydawnictwa Wytwórnia…


Z wielką przyjemnością obserwowałam, jak duży wpływ wywarły na moją córkę takie właśnie warsztaty zorganizowane przez Wytwórnię oraz Nowy Teatr w warszawie, prowadzone przez Autorów.  Niekończące się pytania, rozmowy, podawanie przykładów, plan nauczenia się wreszcie całego Mazurka Dąbrowskiego J. Ja sprytnie zaczęłam korzystać z formuły zaproponowanej przez Joannę Olech do realizacji typowo rodzicielskich interesów. Wystarczy w odpowiednim momencie rzucić frazę „Jem cały obiad – jestem patriotką” lub „Myję porządnie zęby…” itp. I wiecie co? To działa ;) 



Tytuł: Kto ty jesteś?
Tekst: Joanna Olech
Ilustracje: Edgar Bąk
Wydawnictwo: Wytwórnia, Warszawa, 2013,
Cena: 35 PLN
Do kupienia tutaj

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Heekyoung Kim / Krystyna Lipka-Sztarbałło - Dokąd iść? Mapy mówią od nas


Dawno nie czytałam tak niezwykłej książki. Wydaje się być zbyt trudna dla dzieci, ale to książka, która „rośnie” razem z czytelnikiem, stanowiąc źródło inspiracji na wiele, wiele lat.  Lektura „Dokąd iść? Mapy mówią do nas” to ogromna przyjemność odkrywania kolejnych poziomów tekstu i grafiki, ukrytych sensów i odwołań. 

„Dokąd iść? Mapy mówią do nas” to niezwykła podróż przez wieki opowiedziana przy pomocy map. Różnorodność wizji świata i tematyki skłania do zastanowienia się nad wieloma aspektami rzeczywistości. Mapy, modele, schematy są nierozłącznym elementem naszego życia. Pomagają nam znaleźć określony cel, określić samych siebie poprzez odniesienie do tego, co nas otacza, poznać i zrozumieć świat. Mapy pokazują to, co najważniejsze… Mapy mówią wiele o nas samych.

Szlachetne szarości, ciepłe żółcie, przyćmione barwy sepii w przepięknych rysunkach Krystyny Lipki-Sztarbałło podkreślają kartograficzną tematykę książki, idealnie współgrając z tekstem. Ilustracje są tu tak samo różnorodne, jak opisywane mapy. I podobnie jak tekst skłaniają do refleksji.
Głęboko w pamięć zapada stojący na głowie chłopiec, ilustrujący fenomen dwunastowiecznej mapy Al Idrisiego, postać azjaty z zaznaczonym schematem krwiobiegu, jakby żywcem wzięty ze starożytnego zwoju traktującego o ludzkiej anatomii, czy szlachetny minimalizm miejskiego metra*.

Ze strony na stronę rośnie mój zachwyt nad graficzną formą książki. Nie bez przyczyny wizja K. Lipki-Sztarbałło została doceniona chociażby przez Jury konkursu CJ Picture Book Award w 2011 r.: „Dokąd iść. Mapy mówią do nas” zostało uznane za jedną ze stu najpiękniejszych książek na świecie.
Tytuł: „Dokąd iść? Mapy mówią od nas”
Tekst: Heekyoung Kim
Ilustracje: Krystyna Lipka-Sztarbałło
Tłumaczenie: Jiwone Lee
Wydawnictwo: Entliczek, Warszawa 2012
Cena regularna: 34 PLN (aktualnie na stronie wydawnictwa książka jest dostępna w promocyjnej cenie 28,90 PLN)

*Właśnie schemat warszawskiego metra (nędzne dwie linie, w tym budowa tej drugiej wszak dopiero co się zaczęła!) w porównaniu ze schematami sieci metra innych stolic wzbudził wielkie oburzenie mojej starszej córki. Jak to??? Dlaczego?? To niesprawiedliwe! Praga ma 3 linie, a Paryż 16 linii… Były prawdziwe łzy, krzyki i tupania. Na nic zdały się moje tłumaczenia, przybliżanie sytuacji historyczno-politycznej Polski w XX wieku, mające na celu usprawiedliwienie tego skandalicznego stanu rzeczy. Pomogło jedno – jasne określenie celu: „Narysuj swoja własną mapę sieci warszawskiego metra. Jak powinna wyglądać?”. Poniższy obrazek dedykuję odpowiednim władzom…

Tekst pierwotnie opublikowany na blogu Wielokropek.com.pl

wtorek, 16 kwietnia 2013

Józef Wilkoń - Kici kici miau


[Jak już mam J. Wilkonia na tapecie, to powrzucam sobie swoje wielokropkowe recenzje Jego książek...]
Półroczna Janka dostała wyjątkowy prezent. To Jej pierwsza prawdziwa książka, przeznaczona do czytania, a nie do gryzienia. Moja córka, na samym starcie otrzymała książkę autorstwa Józefa Wilkonia! Przyjmuję to za dobry omen :)))

Józef Wilkoń to niekwestionowany mistrz polskiej grafiki ilustracyjnej. W ciągu ostatnich 50 lat zilustrował już chyba ponad dwieście książek – sporą część wydawnictw zagranicznych.  „Kici kici miau” to książeczka niezwykła – nie tylko dlatego, że zilustrował ją właśnie Wilkoń, ale wyjątkowo jest on także autorem tekstu.  Podobnie jak ilustracje, niezwykle prostego.
Rzecz jest o małym kotku, a nikt tak jak Wilkoń kotów nie rysuje… Skoro potrafi tak fantastycznie oddać złożony charakter kota w kilku pociągnięciach pędzla, musi na meandrach kociej osobowości znać się doskonale. Wszak w skoncentrowanej na świecie zwierzęcym twórczości Wilkonia koty zajmują niezwykle ważną pozycję…
Lektura tej skromnej (ale jakże wielkiej ;)) książeczki sprawiła mi wiele radości i wzruszenia. Takie książki pamiętam z własnego dzieciństwa  –  proste, nie przytłaczające odbiorcy ani treścią, ani ilustracją, oferujące małemu czytelnikowi sztukę na najwyższym poziomie. Dobrze, dobrze – zdaję sobie sprawę z tego, że daję się tu ponieść sentymentalizmowi wieku średniego. Przecież nie jest możliwe, by w latach 70. i 80. wydawano same dobre książki dla dzieci! Mam jednak ogromną nadzieję, że moje córki za 30 lat będą miały podobne wspomnienia…
Z ostatniej chwili: Zuzia mówi „Mamo, napisz, że to nie szkodzi, że te rysunki są takie mało kolorowe, bo one są ładne!”
Tytuł: Kici kici miau
Tekst i ilustracje: Józef Wilkoń
Wydawnictwo: Hokus-Pokus, Warszawa, 2009

Tekst pierwotnie opublikowany na blogu Wielokropek.com.pl

niedziela, 14 kwietnia 2013

WILKONIE - Józef Wilkoń w Domu Artysty Plastyka

Jeszcze  do 21 kwietnia można obejrzeć fanastyczną przekrojową wystawę twórczości Józefa Wilkonia w warszawskiej Galerii Domu Artysty Plastyka na ul. Mazowieckiej 11a. Grafiki, mniejsze lub większe rzeźby, a nawet gobelin wg projektu Artysty. Papier, drewno, metal. Konie, ryby, koty, patki, smoki. Jeden Don Kichote z dziwnie swojsko wyglądającycm Sancho Pansą. Józefa Wilkonia rekomendować specjalnie nie trzeba - to marka sama w sobie. Wystawa"Wikonie" to dla mnie bezdyskusyjne artystyczne wydarzenie roku 2013.













Agata Królak - Ciasta, ciastka i takie tam





Nie przepadam za gotowaniem, ale pieczenie ciast, to już zupełnie inna bajka. Kojarzy mi się z moją Babcią.  Z ciepłem, bezpieczeństwem i ogólnym błogostanem. Sentymentalną podróż do smaków i zapachów dzieciństwa zapewnia nam niezwykła książka kucharska autorstwa Agaty Królak.


Jako beznadziejne przypadki łasuchów lubimy sobie z Zuzią czasem poumilać życie i spędzić wieczór przy piekarniku. Ciasta, ciasteczka, pierniczki, muffiny. Córka zachwycona, że słodko, że z Mamą, no i że dorosłe zajęcie, matka zachwycona, że słodko, że z Córką, no i że w sumie sielsko-anielsko się zaraz robi w domu. Ojciec/Mąż zachwycony, że ma chwilkę spokoju, i że zaraz pod nos podetkną mu coś pysznego.

„Ciasta, ciasteczka i takie tam” Agaty Królak to bardzo specyficzna książka kucharska poświęcona produkcji wszelkiego asortymentu wypieków słodkich. To nie jest zwykła książka kucharska. To wariacja na temat „świętego zeszyciku z przepisami” –  zbieranego przez lata spisu najlepszych potraw autorstwa rodziny i przyjaciół, istniejącego często w postaci wyświechtanego zeszytu w linię w niebieskiej okładce (lata 80.), gdzie na poplamionych stronach widniały zapiski kulinarne naszych mam, babć, cioć.

Autorka zebrała wśród swoich bliskich najlepsze, kultowe przepisy na słodkie wypieki, nadała im formę notatek wystukanych żmudnie na maszynie do pisania. Mamy tu różnego rodzaju odręczne zapiski, rekomendacje, uwagi, niedbale nabazgrolone rysunki, pomysłowe kolaże i zdjęcia z dzieciństwa Autorki i jej znajomych. Bardzo nam się to wszystko podoba i kusi do wypróbowania wszystkich przepisów (nie wspominając o radosnej twórczości plastycznej poświęconej łakociom).
Reasumując: Lektura obowiązkowa dla łasuchów-sentymentalistów, zwłaszcza na tę porę roku. Fajny pomysł na prezent [Nigella i Jamie mogą się schować :))].
Tytuł: Ciasta, ciastka i takie tam
Tekst i ilustracje: Agata Królak
Wydawnictwo: Dwie Siostry, Warszawa 2011
Cena: 35 PLN

Tekst opublikowany pierwotnie na blogu Wielokropek.com.pl

sobota, 13 kwietnia 2013

Akcja animacja!




W polskim filmie animowanym  wreszcie coś zaczyna się dziać. Filmowcy wzięli się za współczesną polską literaturę dla dzieci!


Co równie ważne, twórcy filmów korzystają z oryginalnych projektów postaci, nie poprawiając niepotrzebnie wizerunku naszych ulubionych bohaterów. Sama animacja jest tu zresztą dość oszczędna – nie stara się przytłumić, czy ulepszyć projektów ilustratorów, lecz tworzy z nimi spójną całość. To po prostu ożywione książki.  Ale jak ożywione! Mamy tu często świetny dubbing, genialną muzykę, magiczną atmosferę. Mam ogromną nadzieję, że te trzy opisane przez mnie projekty przekonają Was, że film animowany nie musi być 3D, żeby być nowoczesną animacją na światowym poziomie.
W Łodzi, w studiu ANIMA-POL trwają prace nad animowanym serialem pt. „Pamiętniki Florki”, wg. Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel z ilustracjami Jony Jung. Opiekę artystyczną nad projektem objął Stanisław Lenartowicz (tworzył m. in. polską wersję Ulicy Sezamkowej).
To będzie zdecydowanie wesoły, kolorowy, przyjazny maluchom świat  – dzięki prostej, dynamicznej animacji 2D na podstawie rysunków Jony Jung, serial zdaje się świetnie wpasowywać w estetykę najmłodszych widzów.

Już niedługo będziemy mogli również cieszyć się serialem „Basia!” (reż. Marcin Wasilewski) opartym na mojej ukochanej serii pod tym samym tytułem, autorstwa Zofii Staneckiej i Marianny Oklejak.  Produkcją serialu zajmuje się prężna trójmiejska Grupa Smacznego, która już jakiś czas temu udostępniła zwiastun serialu w sieci, zaostrzając tym samym nasz apetyt na danie główne!
Jakość komputerowej obróbki, kolory, prosta muzyka i sposób narracji – mamy wreszcie swój odpowiednik Świnki Peppy czy Świata Małej Księżniczki – o ile się nie mylę, takich filmów dla dzieci w Polsce jeszcze nikt nie robił…
Jeśli jeszcze nie trafiliście na trailer Basi, to obejrzcie go koniecznie!














Rybak na dnie morza” (reż. Leszek Gałysz) to niezwykły krótkometrażowy film na podstawie książki Agnieszki Taborskiej z ilustracjami Józefa Wilkonia. Autorzy aktywnie uczestniczyli w procesie powstawania filmu, co zawsze stanowi dodatkową gwarancję jakości projektu. Nie można tu pominąć fantastycznej muzyki Michała Górczyńskiego.
Książka, niestety, nigdy nie opublikowana w Polsce (oryginalnie została wydana  w Niemczech, potem w Korei Płd.) Jest to historia rybaka to wariacja na temat bajki o złotej  rybce, tyle, że tym razem, to Rybak musi spełnić 3 życzenia rybki. Podążając  za rybką  w głębiny morza poznaje niesamowity (ale i dziwnie znajomy) świat podwodnych stworzeń.

Zresztą zobaczcie sami trailer
„Rybaka na dnie morza” wyprodukowała warszawska Kuchnia Filmowa. Film jak na razie obejrzeć można na różnych festiwalach filmowych (zarówno polskich, jak i zagranicznych).
Rozwój wszystkich trzech projektów jest współfinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.
To jeszcze nie koniec niespodzianek. Anima-Pol pracuje również nad projektem serialu „Rodzina Miziołków” (oczywiście wg. książki Joanny Olech) a warszawskie studio Human Ark – nad „Kacepriadą” (na podstawie książek Grzegorza Kasdepke).

Czekamy z niecierpliwością na rezultaty i trzymamy kciuki za kolejne projekty!


Tekst pierwotnie opublikowany na blogu Wielokropek.com.pl

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zofia Stanecka / Marianna Oklejak - "Basia i opiekunka"


Ufff… wreszcie udało nam się zdobyć ostatnią cześć Basi. Trochę nam to zajęło, ale jest! Zuzia – wielbicielka Basi już skacze do góry, nogami przebiera – czytaj, matka, czytaj! No to już! Trzeba rzucić wszystko w  kąt, machnąć ręką na nieugotowany obiad,  zgarnąć po drodze marudzącą młodszą i jazda na kanapę.


Bycie aktywną zawodowo matką trójki dzieci, to nie lada wyczyn (z doświadczenia wiem, że i dwójka wystarczy;)). Dlatego mama Basi postanawia znaleźć opiekunkę, która pomogłaby czasem przy opiece nad dziećmi. Basi się ten pomysł oczywiście nie podoba. Ale nie jest łatwo ignorować tak nieszablonową opiekunkę jak Ola i jej towarzysz Kret.

Jak każda część serii o Basi tę połyka się w ciągu 10 minut z wielką przyjemnością i dla ucha, i dla oka. Ileż razy już pisałam peany na cześć duetu Stanecka & Oklejak – możecie sprawdzić sami (Basia - seria,Basia i bałagan, kultowa u nas część Basia i taniec oraz Basia i kolega z Haiti, nie wspominając o animowanym serialu o przygodach Basi).

Urocza, charakterna bohaterka, jej nie mniej barwna rodzina (oraz żółw), otaczający ich, jakże znajomy nam, czytelnikom, świat w ujęciu energicznych, i dowcipnych grafik Marianny Oklejak. Większe i mniejsze dziecięce problemy (ale zawsze bardzo życiowe) ujęte umiejętnie, z szacunkiem, ale i z humorem. Piękna kompozycja tekstu i ilustracji oraz zastosowanie staroświeckiego fontu á la maszyna do pisania. Za to kochamy Basię. I jeszcze za to, że czytanie Basi zawsze sprawia taką samą frajdę i małemu, i dużemu czytelnikowi.

Ale uwaga! Zauważyłam niebezpieczny wpływ serii na moją córkę :). Zuzka zaraża się co rusz pomysłami z różnych „Baś”. I tak między innymi od dwóch lat pomyka na balecik, koniecznie chce mieć żółwia, no a teraz – masz babo placek – zażyczyła sobie opiekunki. Nawet łaskawie obiecała się do niej dołożyć (!) :))
Tytuł: Basia i opiekunka
Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Marianna Oklejak
Wydawnictwo: EGMONT, Warszawa, 2011
Cena: około 15,00 PLN

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu Wielokropek.com.pl